CZYTELNIA

„Nie możemy stracić kogoś, jeśli ten ktoś nas nie obchodzi. Dziecko potrzebujące wciąż nieobecnej przy nim matki może nauczyć się, że miłość i potrzeba drugiej osoby mogą zranić zbyt mocno. Ktoś taki w swoich przyszłych związkach z innymi może prosić ich o niewiele i tyleż im dawać, niczego prawie nie inwestując… Innym środkiem obronnym stosowanym przeciwko doświadczaniu straty może być kompulsywna potrzeba troszczenia się o innych ludzi. Zamiast doświadczać cierpienia, pomagamy tym, którzy cierpią. I przez pełną oddania służbę przynosimy ulgę sobie samym w naszym dawnym poczuciu bezradności i utożsamiamy się z tymi, o których się tak skwapliwie troszczymy. Trzeci środek obrony to przedwczesna autonomia. Ogłaszamy własną niezależność o wiele za wcześnie. Uczymy się już w najmłodszych latach tego, by nie pozwolić na to, aby nasze przetrwanie zależało od miłości czy pomocy kogokolwiek. Przywdziewamy bezbronne dziecko w kruchy pancerz dorosłego polegającego wyłącznie na sobie.”

Judith Viorst ” To, co musimy utracić

„Według Bivena, Sylvia Plath czuła, że jej skóra jest sztuczną barierą, którą trzeba 'przebić', 'zrzucić', lub 'stopić'. Dzieci autystyczne czują się podobnie. Po tym jak doświadczyły 'szarpnięcia żelaznego zacisku' [to wyrażenie jest innym tłumaczeniem frazy 'oś przechyla się' użytej przez S. Plath – przyp. red.] i 'polarnego chłodu', reagują, utwardzając swoją skórę przy pomocy twardych przedmiotów autystycznych lub zawijając się w łagodne i kojące autystyczne kształty. Dzięki temu złudzeniu czują, że mają bezwładną, sztuczną barierę, a nie żywą, oddychającą ludzką skórę. Ta bariera chroni je przed 'bezimiennym przerażeniem', które mogą upłynnić i rozlać. Dzieci autystyczne konstruują więc swój własny kontener. Ale pozostawanie w tak sztywnej kapsule uniemożliwia im korzystanie z bardziej elastycznego kontenerowania, płynącego z relacji międzyludzkich”.

Rozdz. 12., Rozlewanie się i rozpuszczanie (tłum. J. Jastrzębska), w: F. Tustin (1986/2021), „Bariery autystyczne u pacjentów neurotycznych”. Warszawa: Oficyna Wydawnicza Fundament

„Jednak tym, co pozwala na wytworzenie się więzi, nie jest sam pokarm, ale dostępność opiekuna, reagowanie i odpowiadanie na różne potrzeby niemowlęcia. Ogromne znaczenie ma cielesna i emocjonalna dostępność. jakość tej niewidzialnej linii łączącej dziecko z matką będzie zależała od sposobu pełnienia przez nią opieki, jej zdolność do wczuwania się w potrzeby dziecka, dostrojenia emocjonalnego i adekwatnego reagowania na sygnały płynące od dziecka. Na początku głównym zadaniem matki jest łagodzenia napięcia i stresu wynikającego z niedostatecznej zdolności niemowlęcia do samoregulacji. Później, kiedy osiąga ono zdolność interesowania się światem zewnętrznym, a następnie oddalenia się od opiekuna, najistotniejsze staje się 'bycie bezpieczną bazą'. To pewien rodzaj atmosfery, w której matka towarzyszy rosnącej w dziecku ciekawości, wspiera je w podejmowaniu prób służących eksploracji otoczenia . W ten sposób dzieli radość płynącą z tych nowych doświadczeń. Jeśli tylko pojawi się jakieś zagrożenie, to ta sama matka pozwoli dziecku na powrót do niej i udzieli mu schronienia, przytuli i uspokoi. Zrobi to wszystko dla dziecka tylko po to, by mogło na nowo powrócić do swojej poprzedniej aktywności. Kiedy doświadczamy takiego rodzaju bezpiecznej przystani, możemy naprawdę poznawać świat i wypuszczać się na bardzo szerokie wody. Jeśli jednak opiekun nie dzieli radości z dziecięcej eksploracji, a w sytuacji zagrożenia i stresu odpycha dziecko, zmuszając je do radzenia sobie samemu, w dziecku narasta lęk.”

Magdalena Kocon – Różycka „Polska na kozetce”

„Nakazanie dziecku czy dorosłemu zaprzestania płaczu to wobec niego olbrzymia niesprawiedliwość. Płaczącego można pocieszyć, co powoduje rozluźnienie się;upokorzenie płaczącego dziecka oznacza jednak zarówno zwiększenie jego cierpienia, jak i umocnienie jego SZTYWNOŚCI. Wolimy, żeby inni przy nas nie płakali, bo nie możemy znieść dźwięków, jakie przy tym wydają, ani ruchu ich chciał. ZAGRAŻAJĄ ONE NASZEJ SZTYWNOŚCI. Budzą w nas podobne uczucia, których sami nie mamy odwagi wyrazić, i rezonują w naszych ciałach, czemu stawiamy opór.”

„Głos ciała” A. Lowen